Piosenki

Próba zebrania w jednym miejscu wysokiej jakości opracowań; ze szczególnym uwzględnieniem materiałów wcześniej niedostępnych lub rozrzuconych w różnych miejscach Internetu i prywatnych zbiorach.

Mój rynsztok, mieszczańskie porządki mam gdzieś
Te mordy obłudne i puste - pal sześć
Wysyłam pijane toasty na świat
I za tych popijam, co we mnie od lat Paweł Wójcik – Toasty

Samson

Tekst: Marcin Gąbka

Muzyka: Marcin Gąbka

Wykonanie: Marcin Gąbka


Z tego, co spożywa, wyszło pożywienie, d a C d
z tego, co tchnie grozą, słodycz wydobyto. d a d
Prawdę odszukajcie w słowach tych ukrytą: d a C d
zakład warty świeczki, stawka w dobrej cenie! d a d
Samson pieści żonę, członki mu goreją d C a d
wbrew bożemu prawu, gwoli pożądania. d C a d
Siedem dni wesela, siedem dni poznania, d C a d
w trwałość ulotności syci się nadzieją. d C a d
Jeśli mnie miłujesz zdradź mi tajemnicę! F C F0 A7
Siedem dni upojnych, siedem dni wahania… F C F0 A7
Serce nie okłamie, rozkosz myśl pochłania, F C F0 A7
Samson rozwiązanie daje filistynce. F C F0 A7
Cóż lwa grozą bije, a cóż miód słodyczą? d a C d
Sędzia płaci zdradę w płaszczach krwią zbroczonych. d C a d
Siedem dni ułudy, siedem dni zdradzonych: F C F0 A7
szczęście zaorano jego jałowicą! F g B A7
Biegną szczute lisy, Płoną w Tibnie pola d B C d B C d B C A
gore ogień zemsty, gniewu, bezsilności. A B C B A
Żona wiarołomna wraz z kochankiem kona, d B C d B C d
Samson w mrok zapada w krwi skąpawszy złości. d C d C d C a d
Z tego, co spożywa, wyszło pożywienie, d a C d
z tego, co tchnie grozą, słodycz wydobyto. d a d
Młode lwy podrosły, z plastrów miód wypito, d a C d
źródło z mroków śmierci dźwiga ciała brzemię. d a d
Wygasł gniewu ogień, popiół w pustej duszy, d C a d
kurz na ścieżkach Gazy krok bezsilny wzbija. d C a d
Tam głodnego męża nierządnica mija, d C a d
tam bezwiednie Samson za przekąską ruszy. d C a d
Jedna noc, by ciałem pustkę duszy sycić, F C F0 A7
wyssać rozkosz z łupin bezimiennej lalki, F C F0 A7
zdusić głód swych członków, jak pragnienie walki. F C F0 A7
Słabość jego - mocą chcących go pochwycić. F C F0 A7
Lecz w azylu łoża tknie go blask księżyca, d a C d
przeczuć dzwon drażliwy zburzy sen głęboki. d C a d
Mrok ukrywa wrogów, ale tłumi kroki: F C F0 A7
dziś nie będzie zgubą jego jałowica. F g B A7
Samson Bramę Gazy dźwiga ponad ziemię, d B C d B C d B C A
myśl stłumioną trzeźwi rześki powiew nocy. A B C B A
Na wierzchołku góry zrzuca z ramion brzemię d B C d B C d
i choć znowu wolny, mroczną drogą kroczy. d C d C d C a d
Z tego, co spożywa, wyszło pożywienie, d a C d
z tego, co tchnie grozą, słodycz wydobyto. d a d
Lew ryczący krąży, wciąż go nie zabito. d a C d
miodu brak, a duszę dręczy wciąż pragnienie. d a d
Ciężko ciągnąć wnioski, gdy się lgnie ochota. d C a d
Jeśli mnie miłujesz, prawdę zdradź Samsonie! d C a d
Miłość go upaja, woń jej sędzia chłonie. d C a d
W moich włosach miła! W moich włosów splotach! d C a d
Pierś Dalili krągła nad Samsona głową, F C F0 A7
mocarz snem zmożony, twarz wtulona w łono. F C F0 A7
Dłoń jedwabna gładzi postać umięśnioną, F C F0 A7
ale powab dziewki nową zdradę chowa. F C F0 A7
Delikatnie błyska brzytwa w blasku świecy, d a C d
na posadzce włosy się gromadzą w splotach. d C a d
Przez drzwi uchylone w cieniu wielkich kotar F C F0 A7
uzbrojona zgraja do komnaty śpieszy. F g B A7
Idą Filistyni! Samson się podnosi. d B C d B C d B C A
Zamach bierze, ale starczo drżą mu dłonie. A B C B A
Spójrz! Dalila liczy złoty monet stosik, d B C d B C d
gdy ty pod ciosami padasz nieprzytomnie. d C d C d C a d
Tobą pożywiło się twe pożywienie, d a C d
grozą tchnęło w ciebie, to coś zwał słodyczą. d a d
Pragnąc wszystko zdobyć, osiągnąłeś nicość, d a C d
niezabity ciebie lew ugodził w ciemię. d a d
Drwi z twej bezsilności głosów chór, Samsonie, d C a d
nie odnajdziesz światła, uwięziony w nocy. d C a d
Już nie ujrzą pokus wydłubane oczy, d C a d
nie pogładzą piersi w łańcuch skute dłonie. d C a d
W twej ślepocie tylko wsłuchać ci się w głosy, F C F0 A7
w zbitym mule wspomnień korytarze drążyć F C F0 A7
i odnaleźć drogę, którą miałeś dążyć, F C F0 A7
nim ci żądzy bielmo przesłoniło oczy. F C F0 A7
Cicho brzmi szept prośby, skruchy i pokory: d a C d
Samson zadrżał, świadom wagi swego losu d C a d
i z łysiny rosną nowe pędy włosów, F C F0 A7
pada lew, miód kapie, drżą niewoli mury. F g B A7
Naprężywszy mięśnie marmur gnie łańcuchem. d B C d B C d B C A
Tracą pion kolumny, pada grad sklepienia . A B C B A
Wróg pod gruzem skonał - deszcz zaświadczy skruchę: d B C d B C d
świadek szybkiej śmierci, świadek odkupienia. d C d C d C a d

Dodane 19.11.2020 przez Baltazar

comments powered by Disqus